0 Flares 0 Flares ×

Rano łykasz pigułkę, która ma Cię ochronić przed rakiem, a do kolacji dorzucasz „coś na serce”? Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że poza poprawą komfortu psychicznego witaminowa suplementacja nie przynosi korzyści.

Czy witaminy działają? Nie – tak w skrócie można opisać wniosek z badań grupy amerykańskich naukowców z Kaiser Permanente Center for Health Research. Wykazali oni, że suplementy witaminowe nie zapobiegają chorobom serca ani nowotworom, nie zwiększają też przeżycia. Co ciekawe, w pewnych sytuacjach mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Np. znany i lubiany beta-karoten zamiast chronić przed nowotworami może sprzyjać powstawaniu raka płuc i dodatkowo zwiększać śmiertelność wśród chorych.

Sprzedaż suplementów diety stoi w opozycji do dyskredytujących je badań. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Instytut Żywności i Żywienia, niemal co czwarty Polak zażywa co najmniej jeden preparat witaminowy, a co trzeci stosuje taką „terapię” przewlekle, przez rok lub dłużej. Jednak to nie Polacy, a Amerykanie są największymi fanami multiwitaminowych mieszanek. Według szacunków, w ciągu 10 lat sięgnie po nie 75 proc. mieszkańców USA, wydając na nie niemało, bo prawie 12 miliardów dolarów! Polacy na suplementy dla samych tylko dzieci do trzeciego roku życia wydają rocznie 100 milionów złotych.

Gotowe mieszanki witaminowe są łatwe w użyciu, nic więc dziwnego, że chętnie po nie sięgamy.  Mamy mylne przekonanie, że wystarczy jedna tabletka połknięta w biegu do autobusu i już wszystkie niedobory uzupełnione. To dużo łatwiejsze niż obranie i zjedzenie jabłka, czy upieczenie ryby. A prawda jest taka, że witaminy najlepiej wchłaniają się z pożywienia, w swojej naturalnej postaci. No i dużo przyjemniej jest je spożyć w naturalnej postaci. W pojedynku smakowym tabletka versus marchewka zwycięzca jest oczywisty. Dlatego zamiast płacić krocie za suplementy, przeznaczmy pieniądze na zdrową żywność i karnet na siłownię – ruch i prawidłowa dieta mają udowodnione prozdrowotne działanie.