0 Flares 0 Flares ×

Antybiotyki na grypę? Taka terapia nie ma sensu – nie zadziała, a może wręcz zaszkodzić. 

Grypę wywołują wirusy – to prawda stara jak świat. Tymczasem antybiotyki są lekami, które hamują wzrost bakterii (tzw. działanie bakteriostatyczne) lub po prostu je niszczą (tzw. działanie bakteriobójcze). Przyjmowanie antybiotyku na grypę ma się więc trochę tak, jak podawanie pacjentowi z zawałem serca leku przeciwbiegunkowego – nie wpłynie korzystnie na serce, a może wyświadczyć niedźwiedzią przysługę. W tym konkretnym przypadku przyczynić się np. do zaparć.

Jak odróżnić choroby wirusowe (tj. grypa) od bakteryjnych (paciorkowcowe zapalenie gardła, zapalenie zatok)? Nie jest to łatwe, ponieważ w obu przypadkach objawy mogą być podobne. Ale pewne różnice może zauważyć już sam chory. I tak w przypadku zakażeń górnych dróg oddechowych gorączka powyżej 38,5 st. C, śluzowo-ropny katar i kaszel z odkrztuszaniem zielonkawej plwociny wskazują raczej na zakażanie bakteryjne. Ostatecznie to jednak lekarz na podstawie rozmowy i badań określa, jaką chorobę ma pacjent i tym samym ocenia, czy powinien zażyć antybiotyk.

Leczenie grypy antybiotykami może mieć fatalne skutki. W ten sposób niepotrzebnie narażamy się na działania niepożądane tych leków. I tak na przykład, po popularnej amoksycylinie z kwasem klawulanowym (np. Augmentin, Taromentin, Amoksiklav) stosowanej m.in. w przypadku zapalenia płuc, mogą wystąpić nudności, wymioty, biegunka, grzybica skóry i błon śluzowych, wysypka, swędzenie skóry. Z kolei po klarytromcynie (np. Klacid, Klarmin, Taclar) podawanej w zakażeniach skóry lub górnych dróg oddechowych można zaobserwować bóle głowy, brak apetytu czy zaburzenia smaku. A to tylko kilka z wielu przykładów działań niepożądanych. Na szczęście występują one stosunkowo rzadko.